Pociąg Pancerny pod Bobolicami

 

W drugiej połowie lat trzydziestych kiedy to niemiecki Wehrmacht przechodził okres intensywnego rozwoju i rozbudowy technicznej, zwrócono szczególną uwagę na rozwój lotnictwa i wojsk pancernych. Pociągi pancerne uznano za broń przestarzałą mogącą pełnić co najwyżej rolę pomocniczą. Oceniano iż ze względu na przywiązanie do torów, i znaczne rozmiary pociągi pancerne są celem łatwym do zlokalizowania i zniszczenia, przez lotnictwo i broń pancerną. Nie intensyfikowano prac nad rozwojem tego rodzaju broni, a już posiadane jej egzemplarze były przestarzałe i miały charakter wysoce improwizowany. O 5 dodatkowych pociągów pancernych Wehrmacht wzbogacił się tylko dzięki zajęciu Czechosłowacji. Dlatego też w przygotowanej na Polskę inwazji w 1939 roku wyznaczono im marginalną rolę. A jednak, ten archaiczny rodzaj broni przetrwał w uzbrojeniu aż do końca wojny i przeżyły nawet okres burzliwego rozwoju.

            W czasie ataku na Polskę, Niemcy użyli tylko kilku starych pociągów pancernych, głównie w pierwszych zaskakujących atakach, jednak z miernym rezultatem. Zarówno atak pociągu pancernego nr3 na Chojnice jak i pociągu nr7 na most w Tczewie zakończyły się niepowodzeniem. Niemniej jednak wyciągając wnioski z walk dowództwo niemieckie było niemile zaskoczone sukcesami polskich pociągów pancernych, które właściwie użyte okazały się groźnym przeciwnikiem. Wyciągnięto z tego wnioski i przystąpiono do rozbudowy tego rodzaju broni. Zgromadzono i zaadoptowano dla potrzeb niemieckiej armii cały dostępny specjalistyczny tabor kolejowy z którego zaczęto formować pociągi pancerne. Wykorzystano pociągi pancerne zdobyte w Czechosłowacji, Polsce, Francji jak również w późniejszym okresie również Rosyjskie. Szczególnego znaczenia nabrały pociągi pancerne po rozpoczęciu wojny z Rosją. W związku z rozciągającymi się, w miarę postępów  niemieckiej armii, liniami komunikacyjnymi, wyznaczono im szereg ważnych zadań. Miały one ochraniać trasy zaopatrzeniowe, zwalczać partyzantów, a także udzielać wsparcia wojskom walczącym na pierwszej linii frontu.

            Jasne stało się iż liczba posiadanych pociągów pancernych była niewystarczająca. Konieczne stało się podjęcie produkcji nowych, spełniających wymogi ówczesnego pola walki konstrukcji. W celu ułatwienia ich produkcji i użytkowania, założono iż nowe panzerzugi będą miały ujednolicone i standardowe składy, wyposażone w seryjnie wytwarzane identyczne wagony. Pierwszy taki ujednolicony pociąg pancerny, oznaczony BP-42 przekazano wojsku 1 września 1942 roku i nadano mu kolejny numer 61. W kolejnych latach aż do listopada 1943 roku przekazano wojsku łącznie 12 takich pociągów oznaczonych kolejnymi numerami (od 61 do 72). Tymczasem sytuacja na froncie zmieniła się diametralnie zmuszając Niemców do defensywy i zmieniając zadania pociągów pancernych. Niemcy zwrócili uwagę na fakt, iż bardzo często pociągi pancerne stają się łatwym łupem dla atakujących rosyjskich czołgów. Dlatego też zaplanowano i wdrożono do produkcji nowy typ pociągu pancernego BP-44. Był on w istocie zmodyfikowaną wersją poprzednika, wyposażoną w dwa dodatkowe wagony przystosowane do zwalczania czołgów. Dokonano tego poprzez zainstalowanie na nich wież od czołgów PzKpfw.IV wyposażonych w armaty ppanc 75mm. Pierwszy pociąg tego typu oznaczony nr 73 przekazano wojsku już w listopadzie 1943 roku. Do końca wojny Wehrmacht otrzymał łącznie co najmniej 11 pociągów tego typu, a budowy 2 dalszych prawdopodobnie nie ukończono. Wszystkie z małym wyjątkiem (nr99) otrzymały kolejne numery od 73 do 84. Większość pociągów pancernych (nr61 do nr75) sformowano w Rembertowie, a później w związku z postępami wojsk rosyjskich przeniesiono pospiesznie ich formowanie do Milovic w Czechach (od nr76).

            Kilka z pośród opisywanych tu pociągów pancernych działało również pod koniec wojny na Pomorzu, a niektóre zostały tam zniszczone. Z takim to właśnie pociągiem pancernym typu BP-44 o numerze własnym 77 starli się Rosjanie w okolicy Bobolic. Pociąg ten przekazano wojsku 1 maja 1944 roku, gotowość bojową uzyskał 19 stycznia 1945 roku i został włączony do Panzerzug-Kampfgruppe-Weichsel (Grupa Bojowa Pociągów Pancernych Wisła) dowodzonej przez Reggimentsstab Nr2 na której czele stał Oberstlt. Von Tückheim. Grupa ta, jak wskazuje jej nazwa, miała działać w rejonie Grupy Armii „Wisła” na Pomorzu.

            Dowodzony przez gen.por. A. Panfiłowa rosyjski 3 Korpus Pancerny Gwardii, od 24 lutego 1945 prowadził natarcie z rejonu Barkowa na Biały Bór z zadaniem jego zdobycia i dalszego natarcia w kierunku Bobolic i Polanowa, a następnie Koszalina i Sianowa. Biały Bór został zdobyty przez pododdziały 3 Korpusu Pancernego Gwardii rankiem 26 lutego 1945. Rosjanie obawiając się niemieckiego kontrataku od strony Miastka wydzielili część sił korpusu do obrony zdobytego miasta i od rana kontynuowali dalej natarcie w zaplanowanym kierunku na Bobolice i Polanów. Pododdziały 3 Korpusu otrzymały następujące zadania: 18 Brygada Pancerna Gwardii ruszyła z rejonu Drzonowa, drogą w kierunku na Stępień, 3 Brygada Pancerna Gwardii ruszyła w poprzez Sępólno Wielkie na Drzewiany z zamiarem zajęcia Polanowa, tymczasem 313 Dywizja Piechoty i 19 Brygada Pancerna Gwardii otrzymały zadanie osłony tyłów nacierających pododdziałów. W tym celu zajęły pozycje obronne od Białego Boru do Jeziora Bobiencińskiego Wielkiego, wzdłuż porzuconej przez wystraszone pancernym rajdem na tyłach pozycji jednostki niemieckie.

            Wróćmy jednak do prowadzącej, od rana 26 lutego, natarcie na prawej flance 3 Brygady Pancernej Gwardii. Mniej więcej w okolicach południa zgodnie z planem ataku dowodzona przez majora Sorokina brygada wjechała do Drzewian. Tam natknięto się na niemiecki pociąg pancerny nr77 z którym nawiązano walkę. Wobec przewagi liczebnej Rosjan załoga pociągu podjęła próbę wycofania się trasą kolejową w kierunku Bobolic, bez skutku. Pociąg został zniszczony, zginęła znaczna część załogi wraz z dowódcą. Tymczasem rosyjska 3 Brygada Pancerna Gwardii kontynuowała rajd zdobywając do wieczora Żydowo. Równocześnie tego samego dnia 18 Brygada Pancerna Gwardii zajęła Bobolice. W związku z opanowaniem tych znacznie wysuniętych, w porównaniu do innych rosyjskich jednostek pozycji, pododdziały 3 Korpusu Pancernego Gwardii otrzymały rozkaz czasowego przejścia do obrony w rejonie Bobolice-Żydowo-Biały Bór.

            Nie dysponuje niestety dokładniejszym opisem walki jaka rozegrała się miedzy czołgami 3 Brygady Pancernej Gwardii a pociągiem pancernym nr77. Niemniej jednak można sugerować iż nie był on zbyt trudnym przeciwnikiem dla radzieckich czołgistów, skoro jeszcze tego samego dnia po stoczonej z nim walce brygada kontynuowała natarcie z dalszymi sukcesami. Jakie było uzbrojenie pociągu? To można określić na podstawie przewidzianego dla typu Panzerzug BP-44 wyposażenia, niemniej jednak nie można mieć pewności iż wszystkie przewidziane etatem dla tego typu pociągów wagony znajdowały się w jego składzie. W końcowej fazie wojny wiele pociągów pancernych było nie w pełni wyposażone, znane są na przykład sytuacje iż przewidziane dla tego typu pociągów wagony z armatami ppanc. Zastępowano z powodu ich braku zepsutymi czołgami PzKpfw.IV, ustawionymi na prowizorycznie opancerzonych platformach kolejowych. Jak było w przypadku pociągu nr77 tego nie wiemy, zakładając jednak iż był to stosunkowo nowy pociąg można przyjąć iż był zapewne dobrze skompletowany.

Na pierwszym planie widoczny wagon przeciwpancerny, następnie wagon z czołgiem rozpoznawczym PzKpfw38(t), następnie wagon z haubicą i sprzężonym dziełkiem przeciwlotniczym. Na końcu widać część wagonu dowodzenia.

 

W centrum składu pociągu znajdowała się zawsze opancerzona lokomotywa z tendrem. Stosowano parowozy typu BR93, BR57 lub BR52 (PanzerlokomotiveBeureiche). Po obu jej stronach rozmieszczone były w sposób lustrzany, kolejno następujące wagony składu: wagon artyleryjski z wieżą w której umieszczono haubice 10,5cm le. FH18/40, wagon dowodzenia z miejscem dla oddziału szturmowego piechoty, wagon artyleryjski z wieżą w której umieszczono haubice 10,5cm i stanowiskiem plot z poczwórnie sprzężonymi działkami 20mm, wagon transportowy dla lekkiego czołgu rozpoznawczego (przeważnie były to czołgi typu PzKpfw38(t)), wagon przeciwpancerny wyposażony w wieżę od czołgu PzkpfwIV z armatą 75mm, niekiedy na początku składu dołączano wagon platformę, na której można było przewozić dodatkowy osprzęt do naprawy torów lub montować stanowiska ckm. Dodatkowo pociąg posiadał dwie drezyny pancerne PzSpWg P204(f), przerobione ze zdobycznych francuskich samochodów pancernych Panhard 178, każda uzbrojona w działko 25mm i ckm. Ich zadaniem było poruszanie się zawsze po obu końcach składu i rozpoznawanie trasy przejazdu. Jak wspomniałem wyżej wymienione wagony były zdublowane i rozmieszczone w sposób lustrzany po obu stronach parowozu. Reasumując pociąg pancerny typu BP-44 był uzbrojony w 4 haubice 10,5cm le. FH18/40, dwa działa ppanc 75mm KwK L/48, 2 poczwórnie sprzężone działka przeciwlotnicze kal.20mm, 2 moździeże 80mm, około 17 ckm, jeden miotacz ognia oraz pozostałą broń osobistą załogi z której można było prowadzić ostrzał przez strzelnice wagonów. Dodatkowym wzmocnieniem było posiadane przez pociąg pojazdy rozpoznawcze, czyli wspomniane wyżej 2 drezyny i 2 lekkie czołgi rozpoznawcze. Poza składem bojowym każdy pociąg pancerny miał też drugi skład transportowy, nie biorący udziału w walkach. Znajdowały się w nim wagony mieszkalne, wagony towarowe do przewozu amunicji i zapasowego wyposażenia. Załoga pociągu pancernego, powinna liczyć według etatu 143 żołnierzy, z czego 46 w składzie plutonu szturmowego.

Reasumując ten wywód, można zaznaczyć iż dokładne opisanie walki do jakiej doszło na nieistniejącej już obecnie trasie kolejowej pomiędzy Drzewianami a Bobolicami, jest dziś dosyć trudne. Niewątpliwie materiałów dotyczących tego tematu można by szukać w Niemczech lub co znacznie trudniejsze w Rosji. Więcej światła na tę ciekawą potyczkę rzucić mogły by zeznania naocznych świadków ale o tych już dzisiaj trudno. Warto też wspomnieć iż w artykule dotyczącym niemieckich Pociągów Pancernych BP-42/BP-44 zamieszczonym w „Nowej Technice Wojskowej” autor podaje iż pociąg pancerny nr77 został zniszczony na Pomorzu w okolicy Połczyn. Pozostałe źródła regularnie podają natomiast niemiecką nazwę Bublitz czyli Bobolice lub szczegółowiej trasę pomiędzy Drzewianami a Bobolicami. W tym kontekście informacja z Nowej Techniki Wojskowej zawiera albo błędny nr pociągu albo złą nazwę miejscowości.

Artykuł ten bynajmniej nie kończy moich poszukiwań dotyczących tego starcia, jest raczej kompilacją dotychczasowych ustaleń. O ile udało znaleźć mi się dość dokładny opis techniczny wspomnianego pociągu pancernego, to przebieg samej walki zakończonej jego rozbiciem w dniu 26 lutego 1945 roku wciąż wymaga badań.

 

Jarosław Lemański

 

 

Bibliografia:

Janusz Miniewicz, Bogusław Perzyk, Wał Pomorski. Warszawa 1997.

Janusz Magnuski, Niemiecki pociągi pancerne BP-42/BP-44. „Nowa Technika Wojskowa” 1995 nr3 i nr4.

Halina i Waldemar Trojca, Panzerzüge – Pociągi Pancerne cz.1. Warszawa 1995.